Przeprowadzka, czyli precz z mnożeniem bytów

Mogłabym sobie ułożyć taką wyliczankę o moich blogach: piszę – nie piszę – piszę – nie piszę – piszę – ... Teraz akurat piszę. Znów, od nowa, może wreszcie naprawdę ponownie. Takie jest założenie.
Znowu mnie ruszyło do ruszenia blogów – dlaczego, o tym więcej tutaj. Mam dosyć przymierających i wegetujących stron, przynajmniej swoich własnych.
Postanowiłam przy tym przenieść się całkowicie z „Fragmentownika” na „Pasjonatnik”. Po pierwsze, mam wrażenie, że trochę mi tu za ciasno – metaforycznie; jakbym z tego konkretnego blogu, adresu, wyciągnęła już, co się dało. Trudno to wyjaśnić, to bardziej sprawa odczucia. To w żadnym wypadku nie oznacza, że nie zamierzam dalej blogować czytelniczo – wręcz przeciwnie; rzecz w tym – i to po drugie – że rozdzielanie się blogowo na blog stricte czytelniczy i blog o innych interesujących mnie sprawach w tej chwili przestał być dla mnie wygodny; odbieram to jako mnożenie bytów, a mnożenia bytów mam serdecznie dość. Dlatego jeśli macie ochotę znów mnie poczytać i ze mną pogadać – to szukajcie mnie właśnie na „Pasjonatniku”. Ja z tamtego adresu będę do Was zaglądać.
A przy okazji, żeby zakończyć bardziej czytelniczo-pozytywnie – wczoraj ukazał się nowy tom „BibliotekiGrozy”! Zamówiłam od razu, teraz mam cichą nadzieję, że Onions dojdzie do mnie jeszcze dziś – akurat byłoby na imienny (ale jeśli dojdzie dziś , to w żadnym wypadku nie zamierzam czekać z czytaniem do niedzieli).
No to – mam nadzieję – do zobaczenia. Wiecie, gdzie jestem.

Podziel się tym:

ROZMOWA

0 komentarze:

Prześlij komentarz