W oku tornada



Marzec w teatrze był wykańczający – i to widać po moich marcowych lekturach. Szalona gonitwa przygotowań do festiwalu sprawiła, że tym, czego najbardziej potrzebowałam w ramach odprężenia, były kryminały. Pochłaniałam więc jeden tom Hamisha Macbetha za drugim, miałam też silny komputerowstręt – w domu uciekałam od komputera za wszelką cenę.
Dopiero w ostatnim tygodniu przed festiwalem i teraz, gdy festiwal już trwa, zmienił mi się apetyt czytelniczy. Czytam więc: liczący prawie osiemset stron tom opowiadań Lovecrafta, książkę o podstawach teatrologii, opowiadania o zwierzętach Nałkowskiej, urokliwą dziewiętnastowieczną polską powieść, powieść Gaskell, książkę o teatrze Jana Dormana i zbiór niemieckich sztuk w zeszłorocznym specjalnym numerze „Dialogu” – a gdy tylko go skończę, rzucę się na kolejne numery „Dialogu”, „Teatru”, „Teatru Lalek” i „Didaskaliów”, które czekają na mnie w moim pokoju w teatrze. Już za tym tęsknię – i już się cieszę na planowane przemeblowywanie teatralnej biblioteki.
Na razie, do soboty – festiwal wyznacza mój rytm życia. Festiwal jest jak tornado: gdy nadciąga, szarpie wszystko, porywa, gdy zaś przejdzie, pozostawia po sobie olbrzymi bałagan. Natomiast ten czas, gdy festiwal już trwa, nazywam na własny użytek okiem tornada – jest tu bezpiecznie, pod warunkiem, że poruszasz się zgodnie z ruchem tornada. Więc tak się poruszam – nabieram w tym niezłej wprawy.
Jestem po dwudniowym ciekawym panelu dyskusyjnym dotyczącym publiczności i po szeregu spektakli – w poniedziałek były dwa, we wtorek trzy, dziś będą cztery. Jutro – wyjazd do Niemiec i dwa teatry do odwiedzenia. W piątek znów trzy przedstawienia (bo na nocny spektakl plenerowy raczej nie dam rady pójść), w sobotę – dwa plus bankiet na zakończenie festiwalu. Od poniedziałku wrócimy do normalnego, codziennego, znacznie spokojniejszego rytmu – a ja będę mogła wreszcie przeczytać tę stertę sztuk, która w ostatnich tygodniach zebrała się na moim stole.
I będę miała czas, siły oraz ochotę, by wrócić do blogowania. Z pewnością też napiszę choć parę słów o każdym z obejrzanych spektakli. Nie ma mowy, żebym sobie odmówiła takiej przyjemności.
A teraz ruszam w ten dzisiejszy czterospektaklowy szalony ciąg. Trzymajcie kciuki, żebym znalazła jakieś wolne miejsce do siedzenia.

Podziel się tym:

Comments

2 komentarze: