Wyzwania własne 2014, część I: Originaliter



Nie daruję – ani sobie, ani czytaniu w oryginale. Myślę, że to akurat takie wyzwanie, które spokojnie można aktualizować co roku, bo jeśli się nie jest po jakiejś filologii nowożytnej i nie czyta się na co dzień literatury (nie tekstów użytkowych, tylko właśnie literatury) w oryginale w ramach działań zawodowych, to sięganie po książki w języku obcym nie stanowi naturalnej, włączonej w krwiobieg czynności. Co więcej, jeśli się po prostu zna dany język, ale nie pracuje się (z) nim bardzo często i regularnie, to gdzieś po drodze nieco zanika swoista swoboda – albo przynajmniej poczucie, że się ma tę swobodę – mówienia, pisania i czytania.
Wprawdzie od ponad roku dużo się kontaktuję po angielsku z ramienia teatru, ale to wciąż nie jest taka regularna praca (z) językiem obcym, jaką wykonują, powiedzmy, lektorzy lub tłumacze. Poza tym zauważyłam u siebie perfidną rzecz: gdy dłuższy czas nie czytam książek w oryginale, mam później opory przed sięgnięciem po nie, bo gdzieś we mnie tkwi wrażenie zagubienia owej swobody „siedzenia w języku”. Dlatego dużo oglądam filmów w oryginale (i z czystym sumieniem mogę sobie robić powtórki, w końcu to dla dobra angielskiego), dlatego też zależy mi na pilnowaniu czytania w oryginale. Zresztą, mówiąc szczerze, uważam, że – bez względu na mody, zapotrzebowania etc. – najlepszym i najbardziej podniecającym powodem uczenia się jakiegokolwiek języka obcego jest możliwość poznawania książek bezpośrednio w tym właśnie języku.

Wobec tego uruchamiam wyzwanie czytania w oryginale w 2014 roku; nie narzucam sobie (ani nikomu) konkretnej liczby przeczytanych pozycji (choć we własnym przypadku chciałabym, aby była to przynajmniej jedna książka miesięcznie), natomiast tym razem będę robić listy tytułów przeczytanych przez te osoby, które zechcą się przyłączyć, i podlinkowywać posty. Zobaczymy, co nam z tego wszystkiego wyjdzie na koniec roku.



Kto ma ochotę się przyłączyć? Zapraszam! I z ogromnym apetytem czekam na dzisiejszą porcję czytanych do poduszki opowiadań z tomu The Omnibus of 20th Century Ghost Stories (w ramach rozkręcenia się w nowym roku zaczynam od moich ukochanych opowieści grozy).


UCZESTNICY:
Bibliopatka
Kasia Sawicka
Mery
Lirael

Podziel się tym:

Comments

12 komentarze:

  1. Takie wyzwanie niestety nie dla mnie, ale Tobie życzę powodzenia w realizowaniu go. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nie chcę Ci niczego narzucać, ale z własnego doświadczenia wiem, że czasem człowiek ma mocne wewnętrzne opory przed tym, by zacząć czytać w oryginale. Mnie zmusił w połowie liceum nauczyciel - i do dziś go za to wielbię, bo posłał w diabły moje myślenie "skoro będę musiała podczas czytania sprawdzać ileś słów w słowniku, to znaczy, że za mało jeszcze znam język, by brać się za czytanie w oryginale".
      Kto wie, może za rok zaryzykujesz i się przyłączysz? :)

      Usuń
  2. Dzięki Tobie w zeszłym roku przeczytałam dwie książki po angielsku :-) Także ja chętnie, choć 12 książek to raczej nierealne.. Aczkolwiek, w zeszłym roku sądziłam, że w ogóle będzie kiepsko z czytaniem po angielsku, więc kto wie? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja trzy :) O wiele mniej, niż chciałam, ale jednak coś przeczytałam.
      Bardzo się cieszę, że się przyłączasz, wspaniałego czytania! Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie :) (I zaraz Cię dopiszę do wyzwania).

      Usuń
  3. A miał być miły bezplan. ;)
    Jednak ja też bardzo chętnie. Nie dwanaście, nie dziesięć, jednak dwie, trzy to będzie sukces. Znaczy Auster to będzie najzwyklejsza ciekawość (jednak dobrze, że Znak nie przetłumaczył jeszcze, zmuszają do wysiłku:)), a kolejne zobaczymy, kilka ciekawych powieści w oryginale do domu mi zniesiono.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest miły bezplan! Nie zaplanowałam na początku roku konkretnych tytułów na cały rok, to już u mnie wielki bezplanowy krok ;) Jednak stanu kompletnego bezplanu sobie nie wyobrażam - no i wyzwania tylko się ocierają o planowanie (w każdym razie tak to sobie tłumaczę).
      Wspaniale, bardzo się cieszę i witaj na pokładzie :) Zdecydowanie mniejsza o liczbę, najważniejsze to w ogóle sięgnąć po coś w oryginale.

      Usuń
  4. Czy do wyzwania można podejść twórczo, to znaczy wybiórczo? :) Obawiam się, że 12 książek w oryginale w 2014 r. to ciut za dużo jak na moje możliwości czasowe, bo chęci to są duże. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście! Te 12 książek to moje osobiste założenie, natomiast każdy może wybrać dowolną liczbę (i dowolny język); uważam, że przeczytanie choćby jednej książki w oryginale w ciągu roku jest już sukcesem i pozwala wypełnić wyzwanie.
      To co, przyłączasz się? :)

      Usuń
    2. Tak, bardzo proszę o dopisanie do listy. :)

      Usuń
    3. Świetnie, wobec tego już Cię dopisuję :) Bardzo się cieszę i przyjemnego czytania!

      Usuń
  5. też chętnie bym się przyłączyła, ale byłoby to oszukanstwo bezczelne, bo mieszkam w Anglii. Ale gorąco namawiam do czytania w oryginale choćby dlatego, ze wtedy właśnie wiemy jakich dokladnie slow autor chciał uzyc co nas do niego przybliża przeciez

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, czytanie w oryginale pozwala posmakować autora w pełni i bez żadnych barier :)

      Usuń