Stos urodzinowy i stos grudniowy: przedświąteczna fotoopowieść

Tak oto wygląda mój urodzinowy stos książkowy – wprawdzie nieduży, ale za to szalenie atrakcyjny: Odrodzona. Dzienniki, tom 1. 1947–1963 oraz Jak świadomość związana jest z ciałem. Dzienniki, tom 2. 1964–1980 Susan Sontag.




















Świetny prezent na dwudzieste ósme urodziny (nie mogę uwierzyć w tę liczbę, jest taka... duża. A ja się czuję tak, jakbym miała z dziesięć lat mniej).



To z kolei stos czytelniczy planowany na grudzień (w zasadzie zakładam, że to część stosu, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Poza tym biorę pod uwagę możliwość zamieniania lub dodawania tytułów, bo coś czuję, że w świątecznym klimacie dopadnie mnie pragnienie opowiadań Lovecrafta). W każdym razie chwilowo stos prezentuje się tak, od góry:

Dzienniki, tom 1 – Susan Sontag;
Dzienniki, tom 2 – Susan Sontag;
The Green Ghost and other stories (zostało mi jedno opowiadanie, do przeczytania do poduszki przed snem);
Taniec szczęśliwych cieni – Alice Munro (już przeczytane);
Gramatyka miłości – Iwan Bunin (zaczęłam);
Jeśli zimową nocą podróżny – Italo Calvino (zaczęłam);
Za kogo ty się uważasz? – Alice Munro;
Quirkyalone – Sasha Cagen;
Ślepa wierzba i śpiąca kobieta – Haruki Murakami
Nowe życie – Orhan Pamuk;
Wahadło Foucaulta – Umberto Eco.




Odliczam dni do świąt – do tego momentu, gdy będę mogła porządnie odpocząć, wylenić się, mocno zwolnić tempo i czytać do upadłego. Sontag na przykład nie ruszę przed Gwiazdką – nie chcę czytywać ich fragmentarycznie, chcę się zatopić w jej zapiskach całkowicie, bez przeszkód, w atmosferze świątecznego zawieszenia. The Green Ghost to inna sprawa – lekkie (mimo tematyki), odprężające (może trochę na opak, ale opowieści grozy naprawdę mnie odprężają, nawet jeśli ich zmutowane wariacje śnią mi się potem po nocach), niezobowiązujące teksty czyta się równie lekko, odprężająco i niezobowiązująco, nie muszę się nadmiernie skupiać (czyli lektura w sam raz na wieczór po całym dniu pracy, gdy zmęczenie mocno ścina z nóg i po paru stronach najpewniej zasnę jak kamień).
Jeszcze dziewięć dni (wliczam weekend, bo mam zjazd) i zacznie się mój wolny czas. Mam cichą nadzieję, że plan pisania czytelniczych postów codziennie (no, prawie codziennie) uda mi się wcielić w życie. Jeśli nie – winić trzeba będzie ten stos. Zwłaszcza że pod choinką powinien się znaleźć jeszcze jeden.

Podziel się tym:

Comments

12 komentarze:

  1. Spiesze ze spoznionymi zyczeniami urodzinami - wszelkiej pomyslnosci w kazdej dziedzinie zycia!
    Stos niezwykle ciekawy. Jestem ciekawa, co sadzisz o Calvino oraz oczywiscie o Sontag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Calvino na razie smakuje interesująco, z Sontag podczytałam parę fragmentów... i chcę już święta, by czytać jak szalona. Z pewnością napiszę na blogu o wrażeniach z tych lektur.

      Usuń
    2. Swietnie! Juz nie moge sie doczekac.
      U mnie c czasem, a i ostatnio z checiami roznie. Licze, ze w Swieta bede miala troche spokoju pomiedzy kursami z kuchni do pokoju;)

      Usuń
    3. Życzę Ci dużo tego spokoju :) O swój świąteczny spokój zamierzam walczyć jak lwica.

      Usuń
  2. Najlepsze życzenia z okazji urodzin! Ciekawy zestaw książek. Czytałam tylko "Za kogo ty się uważasz" Munro.
    Mnie dla odmiany opowieści grozy nie odprężają, zawsze ogarnia mnie strach, mam potem trudności z zaśnięciem i po trzy razy sprawdzam, czy na pewno zamknęłam drzwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      W tej chwili mogę Munro polecać z czystym sumieniem i w ciemno (więc polecam). Co do opowieści grozy - no właśnie, wszystko zależy od upodobań. Ja się lubię trochę bać i czuć ten dreszczyk, mój mózg się wtedy dobrze bawi i odpoczywa, tak jak się dobrze bawi i odpoczywa przy horrorach. Na szczęście każdy czytelnik ma prawo do swojego własnego zestawu książek odprężająco-rozrywkowych, to byłoby straszne, gdybyśmy nie miały tego prawa...
      Ciekawa jestem, jaki Ty masz zestaw "terapeutyczny" :)

      Usuń
    2. O, ja raczej nie mam zestawu terapeutycznego, a szkoda :) W chwilach zmęczenia i przygnębienia unikam książek nieznanych, dobrze sprawdzają się te, które już kiedyś czytałam.

      Usuń
    3. Powiedziałabym, że wobec tego też masz swój zestaw terapeutyczny :) Po prostu może inaczej sklasyfikowany niż mój. W czasie złych nastrojów unikam Dostojewskiego - kiedyś powtórzyłam sobie w czasie potężnego doła "Potulną/Łagodną" i to nie był dobry pomysł. Czytelniczy zmysł estetyczny lekturę docenił, ale psychika pokarała mnie pogłębieniem doła. Teraz już wiem: mam doła, nie czytam Dostojewskiego - czytam kryminały i opowieści grozy. Do Dostojewskiego psychika musi się czuć dobrze.

      Usuń
  3. Jestem jeszcze bardziej spóźniona, ale lepiej późno niż później ;-) Wszystkiego naj! Jak najwięcej pięknych inspiracji czytelniczych i zawodowych!
    I proszę, przy okazji się dowiaduję jaka jesteś młodziutka ;-) Innymi słowy w wieku mojej o pięć lat młodszej siostry ;-) Przy okazji wydając swój wiek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mam nadzieję, że inspiracji będzie bardzo, bardzo dużo.
      Robimy wiekowe wyjście z szafy ;) A na poważnie, z przyznaniem się do swojego wieku nie mam problemów, zwłaszcza że ludzie dają mi zwykle do dziesięciu lat mniej.
      (Ale jednak jest w tym coś nieprawdopodobnego, że zbliżam się do trzydziestki, wszystko tak szybko zleciało...)

      Usuń
    2. Też nie mam problemów z przyznawaniem się do wieku. To raczej na ogół działało w drugą stronę - wstydziłam się, że jestem taka młoda. No, już teraz nie aż taka młoda ;-)
      Gdy ja się zbliżałam do trzydziestki każda parę lat starsza koleżanka mówiła "słuchaj, ale trzydziestka nie jest taka zła". Mogę teraz powiedzieć, że miały rację ;-)

      Usuń
    3. Ja za to miałam co roku napady kryzysu wiekowego pod tytułem "jestem taaaka stara" plus "a tak mało zrobiłam w życiu". Powoli jednak histeria urodzinowa zaczyna się uspokajać, jak widzę.
      Ostatnio znalazłam w Internecie artykuł "życie zaczyna się po trzydziestce" i świetnie się bawiłam podczas czytania kolejnych punktów. Zdecydowanie coś w tym jest - bo przecież każdy wiek ma swoje zalety. Nie boję się trzydziestki, mam tylko wrażenie, że to taka duża, dorosła liczba, a ja się dziś nie czuję taka duża ani taka dorosła, jak się czułam, gdy kończyłam osiemnastkę...

      Usuń