Podsumowania staroroczne i postanowienia noworoczne

Sprawozdanie bibliopatyczne 2013 w moim wykonaniu wygląda następująco:












Przeczytałam sto czterdzieści cztery książek – w tym było kilkanaście (albo i trochę więcej) powtórek, na przykład Kotów, z powodu czego nie czuję się absolutnie winna; skoro miałam ochotę coś powtórzyć (choćby któryś raz z kolei) – to miałam i powtórzyłam. W sztukach straciłam rachubę i na ich zliczanie macham już ręką.

Zdobyłam sto pięćdziesiąt trzy książki, w tym większość kupiłam. Jest to niemal o połowę mniej niż jeszcze parę lat temu (gdy nawet przekraczałam trzysta tomów rocznie), ale i tak dużo. Z jednej strony bardzo się z tego „dużo” cieszę, z  drugiej jednak – chcę się trochę ograniczyć. Przynajmniej na jakiś czas.

Odkryłam kilku nowych autorów (Munro, Munro przede wszystkim!), skompletowałam Bibliotekę Grozy, zdobyłam dużo kryminałów. Jestem zadowolona, ogromnie zadowolona ze swoich tegorocznych zbiorów i odkryć.

Wyzwania okazały się świetną zabawą, choć moje wywiązanie się z nich wyglądało różnie – najlepiej mi poszło z wyzwaniem „Z półki” (trzydzieści trzy pozycje, doszłam do poziomu mistrza), trochę gorzej z „Polacy nie gęsi” i „LEMoriadą” (zabrakło paru pozycji), kiepsko z „Originaliter” i „Klasyką literatury popularnej”. Z tym ostatnim w ogóle miałam problem, bo nie patrzyłam na książki pod takim kątem i od pewnego momentu nawet już za dobrze nie wiedziałam, co mogłoby się tam zaliczyć, a co nie. Za to przez ostatnie dwa miesiące ładnie mi jeszcze poszła „Trójka e-pik”.
Cieszę się z tego, co wyszło, jeśli chodzi o to, co nie wyszło – trudno. I tak się dobrze bawiłam. W nowym roku zdecydowanie chcę znów podjąć kilka wyzwań.

Pierwszego stycznia zrobiłam sobie listę pięćdziesięciu konieczności książkowych w roku 2013. Mało z niej skreśliłam – zaledwie jedenaście tytułów – ale znów: trudno. Jakoś nie dopada mnie już to wielkie poczucie czytelniczej (niedoczytanej) winy. Trudno, przeczytałam inne rzeczy. Te z listy też kiedyś przeczytam.
Może to się wiąże z jakimś specyficznym pogodzeniem się z myślą, że książek jest tak wiele, a czasu tak mało? Chcę swój czas – i czytelniczy, i w ogóle życiowy – wykorzystać jak najlepiej i jak najlepiej się bawić. Również czytelniczo. Wobec tego – pal diabli żale, poczucia winy etc., po prostu czytam i cieszę się, że czytam.


W 2014 postanowiłam: po pierwsze, jak pisałam w poprzednim poście, ograniczyć liczbę kupowanych książek do sześciu, góra ośmiu (pomijając szesnaście kryminałów, które jeszcze powinno się ukazać w obu zbieranych przeze mnie seriach).
Po drugie – nie robić żadnej listy w stylu „co chcę/powinnam/muszę przeczytać w tym roku”. To też będzie eksperyment: rok czytelniczego bezplanu („bezplan” brzmi ładnie). Będę czytać to, co mi akurat wpadnie w oko, w ucho, na co nabiorę ochoty, co mi przyjdzie do głowy dzięki wyzwaniom. To będzie rok czytelniczej anarchii, w którym będę miała kompletnie w nosie wszelkie „wypada/trzeba/zamierzałam”. Anarchia czytania połączona z anarchią kupowania (taką anarchią definiowaną na własny użytek) – zapowiada się ciekawie.
Po trzecie – trzymać się zasady „jeden nowy autor w miesiącu” (to mi akurat nie powinno zgrzytać z anarchią czytelniczą), zasady „jedna na dwie” i zasady „jedna – trzy – pięć” (bo to wygodne zasady są).
Po czwarte – wziąć udział w wyzwaniach, oczywiście. Z pewnością znów „Z półki”, o ile będzie kolejna edycja, „Polacy nie gęsi” (właściwie do tego już się przyłączyłam), „Trójka e-pik”; „Originaliter” sobie podtrzymam; poza tym mam apetyt na to wyzwanie „Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu”, kuszą mnie Agnieszkowe serie, poszukam tez może jakiegoś wyzwania dotyczącego kryminałów.
Po piąte – katalog książek!!! Z tym z 2013 jest całkiem nieźle – została mi mniej więcej jedna trzecia pozycji do uzupełnienia, a i to tylko szczegóły – seria, miejsce i rok wydania. Natomiast wcześniejsze lata wyglądają beznadziejnie, a co najgorsze, nie zdołam zrobić niczego, dopóki nie wypakuję wszystkich książek z kartonu, co najwcześniej nastąpi za ładnych kilka miesięcy. Wobec tego jednak postanowienia katalogowe są takie: całkowicie uzupełnić rok 2013, robić na bieżąco 2014 (z racji zakładanej liczby nowych książek powinno pójść wyjątkowo łatwo) i z miarę możliwości pouzupełniać wcześniejsze lata na podstawie tego, co mam pod ręką. Wpisanie/uzupełnienie informacji o dziesięciu-dwudziestu książkach tygodniowo nie powinno mnie nadmiernie obciążyć.
Po szóste – ekslibris, ha, ha, ha, nie ma tematu. Wpisuję to w postanowienia co roku od ładnych paru lat i dalej nic się nie ruszyło do przodu. W 2014 dam sobie spokój. Mogę zbierać jakieś inspiracje, ale poważnie do ekslibrisu wrócę najwcześniej w 2015.
Po siódme (lubię siódemkę) – dawno nie czytałam poezji. W 2014 będę czytać więcej poezji (w ogóle będę czytać poezję). Nie, to nie narusza planu bezplanu czytelniczego – po prostu gdzieś we mnie jest ochota sięgnięcia teraz po tę część literatury; żeby zaś zapobiec uczuciu, że wpadam w jakikolwiek plan, zamierzam wykombinować sobie wyzwanie w rodzaju „czytanie poezji” – chyba że Wy już takie znacie i możecie podlinkować?
To tyle – więcej nie potrzebuję.

Szczęśliwego Nowego Roku! Wam życzę udanego sylwestra, a Waszym zwierzętom – zwłaszcza psom – jak najmniej stresu i strachu z powodu sylwestrowych wystrzałów!

Podziel się tym:

Comments

10 komentarze:

  1. Przyznaję, że statystyki mamy mocno zbliżone :-) Co prawda ciut więcej przeczytałam (ale i kupiłam..) ale wyzwanie z półki mamy niemalże taki sam wynik - mi się udało przeczytać 34 sztuki :-) Za to o liście 50 ważnych pozycji kompletnie zapomniałam, choć wiem, że część z niej na pewno przeczytałam. "Tworki" czekają.. Musze jednak skusić się na Munro, bo Twoje pochwały aż mnie nieprzyzwoicie ciągną do księgarni :-) I wiesz, tak sobie uświadomiłam, że jednak czytam więcej niż jednego nowego autora miesięcznie - po Twoim ostatnim wpisie w tej kwestii zaczęłam się mocniej nad tym zastanawiać i zajrzałam na swoje listy przeczytanych w tym roku. I odkryłam, że to jest nie tylko realne, ale robię to nawet przez cały rok! :-)
    Trzymam kciuki za Twoje postanowienia odnośnie kupowania książek (po cichu licząc, że może jak Tobie się uda to i mi się uda..) i za pozostałe żeby udało się spełnić w tym roku (ekslibris!...ech), a jak nie to chociaż w następnym ;-) Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Bosmana ode mnie i Potworów rzecz jasna :-) które choć nieco poddenerwowane są jednak spokojniejsze niż w zeszłym roku. Oby tak dalej, czego i Twojemu Bosmanowi życzymy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne statystyki - kolejny element, który nas łączy ;)
      O tak, skuś się na Munro, jest wspaniała! A z tym czytaniem nowych autorów rzeczywiście jest coś na rzeczy, jak pisałam już Leseparatist - poznajemy ich "tak jakoś". Ja po prostu daję znów ujście swojej listobsesji ;)
      Dziękuję Ci bardzo i też Ci życzę spełnienia własnych postanowień, planów i marzeń - nawet tych najbardziej wymagających, jak ograniczenie kupowanych książek. Wszystkiego najlepszego i pozdrowienia od Bosmana dla Potworów. Bosman zdecydowanie spokojniej w tym roku wytrzymuje sylwestrowe hałasy, ale jednak jest mocno zdenerwowany - teraz leży pod moim biurkiem, zwinięty w kłębek. Bardzo mały i bardzo puchaty kłębek.

      Usuń
  2. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :)
    Nie widziałam na żadnym blogu wyzwania związanego z czytaniem poezji. Czasami - bardzo rzadko - widuję recenzje jakichś tomików wierszy. Blogerzy chyba nie lubią poezji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie, wszystkiego najnajnaj! :)
      Wobec tego tym bardziej mam ochotę sama coś wykombinować z poetyckim wyzwaniem - kusi mnie.

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się Twoje podsumowanie - wiele w nim inspiracji dla mnie samej:)
    W 2014 roku życzę Ci spełnienia i konsekwencji w realizacji zamierzeń:))
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć - niech te inspiracje dadzą Ci jak najwięcej radości :) I dziękuję - i wzajemnie, spełnienia i satysfakcji!

      Usuń
  4. Ja też wrzuciłam podsumowanie roku. Zainspirowana Twoją notką poszłam sprawdzić, czy czytałam co miesiąc nowych autorów i - ku mojemu zaskoczeniu - zdecydowanie tak, czasami nawet 3-4 nowe nazwiska. Odkryłam Hilary Mantel, Julie Otsukę, Gillian Flynn, Octavię Butler i wiele innych + czytałam kilka nowych polskich nazwisk. Tylko grudzień byłby mi pokrzyżował plany, gdybym w ostatniej chwili nie przeczytała Granty 123 - antologii młodych brytyjskich pisarzy, z których większość była dla mnie nowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zaczynam się wczytywać w Twoje podsumowanie :) Co do nowych autorów, coś zdecydowanie w tym jest - często poznajemy nowych jakoś naturalnie, bez zauważania tego (chyba że wyjątkowo mocno zachwycą lub zniechęcą). Miewam jednak momenty, gdy zamykam się w kręgu znanych nazwisk, więc takie delikatne pilnowanie się dobrze mi zrobi - choć kto wie, czy w którymś miesiącu nie zdecyduję się świadomie posiedzieć tylko wśród autorów już czytanych?
      Mam wiele kobiet w swoim spisie, myślę, że po skończeniu Munro poszukam sobie u Ciebie jakiejś kolejnej atrakcyjnej autorki :)

      Usuń
  5. Wspaniałego Nowego Roku!
    Ja na przekór wszystkiemu - nie planuję, nie zamierzam, nie podsumowuję i to już od dobrych kilku lat... na dodatek bardzo mi z tym dobrze ;););)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie! :)
      Ja z kolei ogromnie lubię robić rozmaite plany, listy etc. - to moja namiętność. Właśnie siadam do robienia spisów na 2014.

      Usuń