Nowy miesiąc, nowy autor



Najpierw się pochwalę: te dwa tomy Munro na zdjęciu to prezent imieninowy, który dostałam w teatrze. Kończę Taniec szczęśliwych cieni (który przy okazji wpasowuje mi się w jedną z kategorii grudniowej Trójki e-pik), a Za kogo ty się uważasz? pewnie nie będzie długo czekać na swoją kolej.






Wpadłam niedawno na pomysł wprowadzenia w życie nowej zasady – tytułowego „nowy miesiąc, nowy autor”. Przy czytaniu pierwszej czy drugiej powieści Murakamiego uświadomiłam sobie (po raz enty w życiu), jak wielu autorów jeszcze nie znam – a do tego czasem sama pozwalam sobie zamknąć się w kręgu swoich ulubionych nazwisk i nie mam ochoty poza niego wykraczać – później zaś, gdy już wykroczę, żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej (choć uważam, że Bezbarwny Tsukuru Tazaki było właśnie tą powieścią Murakamiego, którą powinnam przeczytać jako pierwszą i która powstała specjalnie po to, żebym ja się z Murakamim zapoznała. Bo Tsukuru jest wyśmienity – i pod pewnymi względami niezmiernie mi bliski, choć może odwrotnie, niż zakładał autor). Postanowiłam więc od tej pory pilnować, by w każdym miesiącu poznać przynajmniej jednego nowego autora. Nawet gdy będą takie okresy, podczas których mój czytelniczy apetyt zażąda wyłącznie znanych sobie pisarzy (powiedzmy, wielka faza Bolañowo-Cortázarowo-Márquezowo-Borgesowa, faza kryminałowa albo obecna faza Munro-Munro-Munro), przeczytanie jednej książki nieznanego mi dotąd twórcy ani nie powinno okazać się niemożliwe, ani nie powinno danej fazy naruszyć. (No chyba że naprawdę opęta mnie jakiś obłęd z powodu nazwiska, gatunku czy kręgu językowego, co, koniec końców, nie jest wykluczone).
Wobec tego – w każdym miesiącu sięgam po (przynajmniej) jedną książkę (przynajmniej) jednego nieczytanego dotąd pisarza. Listę, oczywiście, już wrzuciłam w osobną zakładkę (kocham listy i kocham To-do list Sashy Cagen za opiewanie list i listobsesji. Ta książka zasługuje na osobny post – i już niebawem go otrzyma). A ponieważ jestem coraz bardziej zakochana w Munro, która stała się moim wielkim czytelniczym odkryciem tego roku, od niej właśnie zaczynam listę. W październiku zatem byli: Alice Munro z Przyjaciółką z młodości, Joe Randolf Ackerle z Moją Tulipanką i Emmanuel Carrère z Wąsami, w listopadzie: Sasha Cagen z To-do list. From buying milk to finding a soul mate, what our lists reveal about us, Haruki Murakami z Bezbarwnym Tsukuru Tazakim, Elias Canetti z Auto da fé i Joanna Bator z Ciemno, prawie noc. W grudniu mam w planach Nowe życie Orhana Pamuka oraz – czytaną zresztą w ramach kolejnej kategorii z Trójki e-pik – Jeśli zimową nocą podróżny Itala Calvina.

Na marginesie – w poniedziałek odbiorę w Empiku mój urodzinowy prezent od rodziców – oba tomy Dzienników Susan Sontag. Może jakimś cudem uda mi się wytrzymać i nie dobrać do nich przed wtorkiem...

Podziel się tym:

Comments

2 komentarze:

  1. Do Munro nie mogę się jakoś przekonać, głównie ze względu na krótką formę jej utworów. Ale kto wie..? ;) Póki co po uszy tkwię w literaturze polskiej na nowo odkrywając niektórych pisarzy, bądź nadrabiając zaległości. Cieszę się, że Tobie też przypadł do gustu Murakami. U mnie na razie jego najnowsza książka czeka na swoją kolej, ale takie oczekiwanie też lubię ;-) Dzienników Sontag zazdroszczę! Zaś idea poznawania nowego pisarza co miesiąc - chwalebna!, ale nie wiem czy potrafiłabym zrealizować tak ambitny plan ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogromnie lubię opowiadania, równie mocno jak powieści, ale rozumiem, że komuś krótka forma może nie pasować. Myślę jednak, że jej opowiadania - niektóre wcale nie takie krótkie - są warte spróbowania ;)
      Murakami na razie ma pozytywny odbiór - ciekawa jestem, jak mi się spodobają jego opowiadania, a Tobie "Tsukuru". Zapomniałam napisać o tym w poście: okładka "Tsukuru" jest cudna!
      "Dzienniki" Sontag od wczoraj wylegują się u mnie na biurku. W święta zamierzam się w nich zatopić.
      Co do chwalebnej idei - zobaczymy, co z niej wyjdzie. Na razie najchwalebniejszą (i najbardziej wymagającą) jest idea częstszego pisania na blogu i czytania innych blogów. Po powrocie z teatru często wszystko mnie odrzuca od komputera...

      Usuń