Pięćdziesiąt konieczności książkowych w roku 2013


Scenka rodzajowa: piszę ten post na moim prezencie gwiazdkowym – netbooku! Siedzę wygodnie na łóżku, z ponad tuzinem poduszek dookoła, ze wszystkich stron półki i kosze z książkami, Bosman pod biurkiem (nadal dochodzi do siebie po tych przeklętych petardach, którymi jeszcze i teraz strzelają w okolicy, szlag mnie powoli trafia, że mi ktoś tak psa stresuje), z radia rozlega się muzyka (sprezentowanie sobie radia z gniazdem na empetrójkę było bardzo sensowną decyzją, nie muszę przekładać płyt, by po kolei wysłuchać Nightwisha, Queen, Die Ärtze, Florence and the Machine, Hel, Mylène i jeszcze paru innych wykonawców). Na komodzie przy łóżku leżą jeden na drugim grube i grubaśne tomy: Polska mistrzem Polski, Mama Muminków, 2666, Skrzydła gołębicy oraz Bouvard i Pécuchet, w koszu przy nogach łóżka stoją Muminki, Mikołajek i kilka tomów opowiadań grozy.
Piękna sceneria na początek Nowego Roku i na książkowe postanowienia noworoczne. Więc do spisywania!



Wybrałam pięćdziesiąt książek, które koniecznie muszę przeczytać w 2013 roku – klasyka do uzupełnienia, istotne kulturowo pozycje do nadrobienia, tytuły planowane już wcześniej etc. Konieczność przeczytania niektórych może być uzasadniona wieloma rozmaitymi argumentami, niektórych zaś – wyłącznie moim widzimisię.
(Niesamowicie przyjemny jest fakt, że z tych pięćdziesięciu pozycji na własność mam czterdzieści siedem, a gdy pod koniec stycznia dostanę swój egzemplarz Ulissesa – czterdzieści osiem!)

1. Don Kichot – Cervantes
2. Doktor Faustus – Thomas Mann
3. Idiota – Dostojewski
4. Bracia Karamazow – Dostojewski
5. Ulisses – Joyce
6. Księga tysiąca i jeden nocy – tom I
7. Księga tysiąca i jeden nocy – tom II
8. Balzac. Biografia – Zweig
9. Bouvard i Pécuchet – Flaubert
10. Raj utracony – Milton
11. Gra w klasy Cortázar
12. Paragraf 22 – Heller
13. Klub Pickwicka – Dickens
14. Wojna i pokój – Tołstoj
15. Opowiadania – Borges
16. 2666 Bolaño
17. Auto da – Canetti
18. Heart of the darkness – Conrad
19. Dracula – Stoker
20. Młyn nad Flossą – Eliot
21. Gargantua i Pantagruel – Rabelais
22. Szatańskie wersety – Rushdie
23. Obce dziecko – Hollinghurst
24. Klub Dumas – Pérez-Reverte
25. Druga płeć – de Beauvoir
26. Cień wiatru Zafón
27. Trafny wybór – Rowling
28. Biblia
29. Buszujący w zbożu – Salinger
30. Ojciec chrzestny – Mario Puzo
31. Eksplozja w katedrze – Carpentier
32. Pustelnia parmeńska – Stendhal
33. Professor Unrat – Heinrich Mann
34. Trzej muszkieterowie – Dumas
35. Waverley – Scott
36. Kota Mruczysława poglądy na życie – Hoffmann
37. Wizja lokalna – Lem
38. Życie i myśli J. W. Pana Tristrama Shandy – Sterne
39. Wiek niewinności – Wharton
40. Wszystko dla pań – Zola
41. Martin Eden – London
42. Listy do młodego pisarza – Llosa
43. Jesień patriarchy Márquez
44. Dzieło otwarte – Eco
45. Nieznane arcydzieło – Balzac
46. Książka twarzy – Bieńczyk
47. Moja historia czytania – Manguel
48. Polska mistrzem Polski – Varga
49. Skrzydła gołębicy – James
50. Tove Jansson. Mama Muminków – Westin

Ta „konieczna pięćdziesiątka dwa tysiące trzynastego” to oczywiście nie jedyne i wyłączne książki, które chcę przeczytać – ale te akurat przeczytać chcę koniecznie i bez odwołania.

Poza tym mam parę innych noworocznych postanowień książkowych. Po pierwsze – chcę przeczytać przez ten rok co najmniej sto pięćdziesiąt książek (powieści, zbiory opowiadań, literatura naukowa, biografie, reportaże etc.) oraz co najmniej dwieście sztuk (skoro w ciągu czterech miesięcy pracy w teatrze przeczytałam ich osiemdziesiąt, to dwie setki przez rok będą banałem – zwłaszcza że niedawno pogrzebałam głębiej w jednej z szaf w moim gabinecie – uwielbiam to słowo – i odkryłam kolejne stosy sztuk oraz scenariuszy).
Po drugie – chcę przystąpić do kilku wyzwań czytelniczych, w tym do takich, które sama sobie wymyśliłam.
Po trzecie – chcę czytać więcej gazet, szczególnie tych poświęconych literaturze i kulturze.
Po czwarte – chcę nadrobić spisywanie katalogu książek z ostatnich dwóch lat, a jeśli się uda – trochę też pouzupełniać katalog wcześniejszy, niedokończony przed przeprowadzką (przy pakowaniu oznaczałam kartony z nieskatalogowanymi książkami, by ułatwić sobie później życie).
Po piąte – naprawdę ruszę coś z tym esklibrisem.
Po szóste – zamierzam pilnować proporcji dwie książki przeczytane z własnego księgozbioru na jedną nową kupioną. Poza tym trochę okroiłam sumę, jaką mogę miesięcznie wydawać na książki – nie tylko po to, by nie zamienić się w magazyn zgromadzonych a nieprzeczytanych tomów, choć jest to jeden z powodów.
Po siódme wreszcie – chcę jak najwięcej o tych lekturach (i nie tylko) pisać u siebie i czytać u Was.

Jutro Wam pokażę, jakie wyzwania wybrałam i jakie sama wymyśliłam – może nawet będziecie mieć ochotę się przyłączyć do tych ostatnich.
Szczęśliwego dwa tysiące trzynastego – okrzyknijmy go sobie Rokiem (jeszcze bardziej) Wieloksiążkowym.

Podziel się tym:

Comments

18 komentarze:

  1. W Twojej pięćdziesiątce jest tak około 35 pozycji z moich planów :) I po piąte - ja też :D Już to sobie od dawna obiecuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, chyba jesteśmy czytelniczymi prawie bliźniaczkami syjamskimi :D Trzydzieści pięć pozycji z pięćdziesięciu to przecież siedemdziesiąt procent. Pięknie. A które numery mamy wspólne?
      Możemy się wzajemnie dopingować z tym ekslibrisem. Od tylu lat o nim myślę, aż wstyd, że nadal nic nie zrobiłam.
      (Udało mi się w końcu przerobić czcionkę w tym poście na czarną! Naużerałam się, ale było warto, bo szare na szarym jest tak czytelne, jak moje ręczne pismo - czyli wcale).

      Usuń
  2. To lecimy ;)
    1. Don Kichot – Cervantes
    2. Doktor Faustus – Thomas Mann
    3. Bracia Karamazow – Dostojewski
    4. Ulisses – Joyce
    5. Księga tysiąca i jeden nocy – tom I
    6. Księga tysiąca i jeden nocy – tom II
    7. Bouvard i Pécuchet – Flaubert
    8. Raj utracony – Milton (koniecznie!!!)
    9. Gra w klasy – Cortázar (nie wiem ile już podejść miałam..wrr)
    10. Paragraf 22 – Heller
    11. Klub Pickwicka – Dickens (dopisuję "Davida Copperfielda")
    12. Opowiadania – Borges
    13. Młyn nad Flossą – Eliot
    14. Gargantua i Pantagruel – Rabelais
    15. Szatańskie wersety – Rushdie
    16. Obce dziecko – Hollinghurst
    17. Klub Dumas – Pérez-Reverte
    18. Druga płeć – de Beauvoir
    19. Pustelnia parmeńska – Stendhal
    20. Trzej muszkieterowie – Dumas
    21. Waverley – Scott
    22. Wizja lokalna – Lem
    23. Życie i myśli J. W. Pana Tristrama Shandy – Sterne
    24. Wiek niewinności – Wharton
    25. Wszystko dla pań – Zola (tu bardziej "Germinal")
    26. Martin Eden – London
    27. Jesień patriarchy – Márquez
    28. Dzieło otwarte – Eco (tylko tu bym zamieniła na "Zapiski na pudełku od zapałek")
    29. Dzieło nieznane – Balzac
    30. Książka twarzy – Bieńczyk (tu "Tworki")
    31. Skrzydła gołębicy – James
    32. Tove Jansson. Mama Muminków – Westin

    a jednak lekko się pomyliłam w obliczeniach ;)

    Z tym dopingowaniem - tak! koniecznie :)
    Znam to użeranie się z czcionkami :) fajnie, że się udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewielka pomyłka, i tak ponad połowa jest wspólna :)
      Do "Gry" też podchodziłam parę razy i ciągle przerywały mi jakieś inne sprawy - teraz się im nie dam.
      Dickensa w zasadzie poza "Opowieścią wigilijną" nie znam i jestem z tego powodu z siebie niezadowolona; "Pickwicka" przeczytałam tak jedną trzecią i czytało się bardzo dobrze - i znów, coś wokół przerwało. Uch.
      "Germinal" zdecydowanie mi się podobał i niesamowicie się ucieszyłam, gdy parę lat temu dopadłam na wyprzedaży dwie trzecie całego cyklu Zoli na wyprzedaży. Jak dotąd moje Zolowe "naj" to "Nana" i "Zdobycz" (po części dlatego, że widzę tam wariację mitu o Edypie).
      Z Bieńczykiem dopiero się zapoznam - jeśli wrażenia będą tak pozytywne, jak się spodziewam, to sięgnę i po inne jego utwory.

      Dobrze, więc dopingujemy się ekslibrisowo! :)

      Usuń
    2. Uśmiejesz się - do "Gry.." miałam tyle podejść przez moją schizofrenię bibliofilską. Mentalność bibliofila i filologa każe mi czytać ją zgodnie z zasadami - strona po stronie. Bibliofilska ciekawość chce podążać za kluczem. W efekcie na ogół kończy się po pierwszym rozdziale, bo moja wewnętrzna kłótnia nie pozwala na kontynuację. Obiecuję sobie w tym roku "terapię" i dokończenie lektury za wszelką cenę ;)
      Zoli nie znam w ogóle! Dlatego chcę i "Germinal" i "Wszystko dla pań".Chociaż to "Germinal" od dłuższego czasu jest na mojej liście. Dickensa - tak samo jak Ty - jedynie "Opowieść wigilijną" czytałam (płonę ze wstydu) i stąd konieczność przeczytania więcej (a nawet wszystkiego jakby się udało). Bieńczyka tak mocno ciekawa znowuż nie byłam, dopóki nie zobaczyłam tytułu "Tworki". Jednym z moich koników jest psychiatria, psychologia, zdrowie psychiczne i wszystko w temacie interesuje mnie "żywotnie" ;)

      Ekslibris - dziś spróbuję skontaktować się z moją koleżanką graficzką, może ona mi coś zaprojektuje? Jej strona to http://abbaart.blogspot.com zobaczę co mi wymyśli i pokażę Ci, jeśli Ci się spodoba, to może i dla Ciebie coś wymyśli? Mi się marzy ekslibris nieco powiązany z moim blogiem, więc jakiś ul albo pszczoła mógłby być na obrazku ;)

      Usuń
    3. A mnie przy pierwszym podejściu zastopował fakt, że rozkład numerów na pierwszej stronie nie zgadzał się z numerami podanymi pod poszczególnymi rozdziałami - łamałam sobie nad tym głowę po ukończeniu pierwszej części powieści, postanowiłam porównać z innym wydaniem, zapomniałam i "Gra" mi się urwała; i co wracam do książki, wraca też ten problem. Kiedyś - gdy już przeczytam "Grę" na kilka sposobów - zamierzam w ogóle przeczytać ją zupełnie od tyłu :D
      Zolę zdecydowanie lubię i -ku swej radości - mam go sporo. Obecnie w kartonach...
      Z Dickensem mam to samo zamierzenie!
      Wspominałaś coś o rozdwojeniu, prawda? Uwielbiam psychologię i zagadnienia z tej dziedziny.

      O, jeśli się da, to chętnie zwróciłabym się do niej z prośbą - to, co widzę na blogu, podoba mi się. Mam już taką szybką, roboczą wizję: zarys Bosmana, który ogonem przytrzymuje początek, a pyszczkiem koniec ekslibrisu :)
      (Muszę sfotografować mojego psa z książką).

      Usuń
  3. Wspaniała lista. Prawdziwe wyzwanie czytelnicze, nie mówiąc już o pisaniu postów o klasyce. Czy nie łatwiej byłoby przeczytać "Wiatr w jej włosach" i "Księżyc patrzy, chmura wzdycha" (zmyślam, oczywiście) i potem to streścić?
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgoda, od jutra biorę się za streszczanie podanych tytułów i Ciebie wymienię jako osobę, która mnie zachęciła do tego ;)
      Uwielbiam tę klasykę literacką, więc będzie to bardzo przyjemne wyzwanie czytelnicze. Mam też nadzieję, że posty na ten temat wyjdą mi żywe i interesujące.

      Usuń
  4. Polecam swoje podsumowanie czytelnicze 2012 roku w takim razie :D Choć nie jest może aż tak pełne ambitnych pozycji (sporo literatury młodzieżowej, co nieco komiksów) ;)

    Policzyłam, że aż 10 pozycji [nie licząc 1001 nocy, bo pewnie inna wersja, czytałam taką starą polską grubą wersję niby "dla dorosłych" jako dziecko) z wymienianych przez Ciebie czytałam (studia w dużej mierze ;))! Najmniej podobał mi się Buszujący w zbożu (rozumiem, skąd popularność, ale nie podzielam uczuć, z których się bierze), a najbardziej: The Heart of Darkness, najpierw czytana w liceum (podobało mi się, ale bez zachwytów) i potem znowu na studiach, w oryginale (i wtedy jednak zachwyciło).
    (Novin_ha)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chętnie porównam potem wrażenia z tych wspólnych pozycji :) Co do "Tysiąca i jednej", podejrzewam, że masz wybór - widziałam taki duży, gruby tom kiedyś w bibliotece. Natomiast parę lat temu dorwałam w antykwariacie pełną wersję, liczącą dziewięć tomów (ostatni to same przypisy). Wydanie jest lat siedemdziesiątych - prześliczne, nie znać po nim wieku.
      Chętnie przeczytam Twoje podsumowanie - w ogóle muszę nadrobić f-listę (żurnal już na szczęście, jak widzę, wczytuje mi się bez marudzenia).
      Przez Twoją uwagę o komiksach zachciało mi się sentymentalnej powtórki "Czarodziejki"...
      Przy okazji, na Blogspocie można komentować też z konta LJ, może tak byłoby Tobie i Girl wygodniej?

      Usuń
    2. Próbuję za każdym razem skomentować "przez" LJ, ale nie chce mi autoryzować :/ Nie wiem, czemu.

      To mi przypomina, że w tym roku chyba rusza "reboot" Czarodziejki?!

      (N.)

      Usuń
    3. O rany, czemu? Może coś się porobiło z połączeniem (ostatni raz komentowałam przez LJ parę miesięcy temu, fakt). Szkoda :(
      Naprawdę? Gdzie, jak, kiedy? (Zresztą mam część odcinków na komputerze i czasem sobie trochę oglądam, od razu sentyment mnie dopada).

      Usuń
    4. "In 2012, Takeuchi, Kodansha, and Momoiro Clover Z announced that a new Sailor Moon anime is in production and is scheduled to premiere in Summer 2013 for a simultaneous worldwide release." twierdzi wikipedia. Słyszałam o tym dawno temu i nei wiem, czy dalej aktualne, ale jestem ciekawa.

      Girl i ja obejrzałyśmy całość (oprócz filmów) jakoś dwa lata temu. Mam mnóstwo sentymentu i b. dobrze się bawiłam! Najbardziej rozbawilo mnie, ile motywów, które były w czarodziejce (o czym już dawno nie pamiętałam) było też omawianych w mojej magisterce na przykładach filmów i seriali amerykańskich... (N.)

      Usuń
    5. Brzmi trochę... przerażająco. Bo przecież jest tylko jedna prawdziwa animowana "Czarodziejka" ;)
      Inna rzecz, że nie miałabym nic przeciwko temu, by zobaczyć ostatnią serię w wersji bardziej zgodnej z mangą.
      (Chyba że to chodzi o "dalsze przygody" z Chibiusą i Kwartetem Amazonek w roli głównej).

      Mmm, teraz mam ochotę usiąść i oglądać dalej to, co mam - niestety, jeszcze nie całość. Aha, pamiętam, że przy czytaniu mang ostatniej serii ciągle mi chodziło po głowie: Takeuchi, kobieto, co ty wyprawiasz z grecką mitologią? ;)

      Usuń
  5. Postanowienie bardzo ambitne, ja raczej nie podołałabym. Większość lektur wymaga dużego skupienia i samozaparcia. Oczywiście w planach czytelniczych mam trochę lektur z Twojej listy np Bieńczyk i Mruczysław. Cóż, chyba nie będę odosobniona w swoim postanowieniu, że nie będę postanawiać. No może ociupinę :-) Wytrwałości życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ten rok powinien być dla mnie zdecydowanie lepszy - ze względu na sytuację z pracą - więc i moje czytanie okazać się efektywniejsze. No i mam dość patrzenia na te książki z pożądaniem - chcę je wreszcie z pożądaniem przeczytać :)
      Udanego czytania tego, co wybierzesz w tym roku! Chętnie porównam wrażenia z Bieńczyka i Hoffmanna.

      Usuń
  6. Fiu, fiu. Ambitny plan! Też zamierzam troszkę nadrobić zaległości w czytaniu klasyki, ale nie mam złudzeń. Aż takich wyników na pewno nie będę miała. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Mam nadzieję, że bez problemu znajdę też miejsce dla polskich pozycji.
      Zresztą, jak sama u siebie napisałaś - najważniejszy jest wynik jakościowy.

      Usuń