Originaliter


To teraz parę słów o moich własnych pomysłach-wymysłach.

Celem wyzwania „Originaliter” jest czytanie w oryginale.
Problem wygląda następująco: mam całkiem ładną biblioteczkę anglojęzyczną i parę pozycji po niemiecku; niemal niczego jednak dotąd nie przeczytałam, bo – no, zgadnijcie – pozwoliłam ochocie na książki w oryginale zaginąć gdzieś wśród innych zobowiązań czytelniczych, uczelnianych, prywatnych. Przez parę lat na przykład, od chwili zdobycia, odkładałam na później i na później Quirkyalone i To-do list Sashy Cagen, moje pierwsze zamówienie z Empiku i zarazem pierwsze książkowe zakupy za stypendium doktoranckie. Jest to nie w porządku wobec moich książek, tym bardziej że filmów w oryginale oglądam bardzo dużo.
Czas zatem powiedzieć sobie „dość odkładania” i wreszcie nie tylko zapełniać obcojęzyczną półkę, lecz także się nią porządnie zaczytywać. Bardzo mi się podoba pomysł mobilizacji poprzez to wyzwanie – nawet wyprodukowałam sobie wczoraj obrazek na jego potrzeby:


W tym roku wyzwanie „Originaliter” dla mnie samej brzmi: dziesięć książek w oryginale na dwa tysiące trzynasty rok – i obejmuje następujące pozycje:

1. Quirkyalone – Sasha Cagen (angielski)
2. To-do list – Sasha Cagen (angielski)
3. The golden bowl – Henry James (angielski)
4. What Maisie knew – Henry James (angielski)
5. The book of snobs – Thackeray (angielski)
6. Cranford – Gaskell (angielski)
7. Dracula – Stoker (angielski)
8. Heart of the darkness – Conrad (angielski)
9. Agnes Grey – Anne Brontë (angielski)
10. Professor Unrat – Heinrich Mann (niemiecki)

Czy ktoś z Was ma ochotę się przyłączyć i podjąć wyzwanie przeczytania w tym roku czegoś w oryginale? (Język dowolny, żywy, martwy, wegetujący).
(Na marginesie: zakładam, że na poszczególnych listach i w poszczególnych wyzwaniach pewne pozycje mogą się nakładać, wydaje mi się to zupełnie naturalne).

Podziel się tym:

Comments

32 komentarze:

  1. Chciałabym, nawet bardzo, ale jestem językowym "niewyuczalnym dzieckiem" jak to nazywała mnie moja rusycystka ;) Dziewięć lat rosyjskiego plus matura - nawet zdania nie sklecę, trzy lata niemieckiego i pamiętam tylko parę słów, angielskiego niby używam na co dzień, ale czytanie idzie mi topornie..;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że do przeczytania pierwszej książki w oryginale wręcz zmusił mnie mój - genialny - nauczyciel, choć ja byłam strasznie niezadowolona, bo uważałam, że za kiepsko jeszcze znam język, by brać się za książki. Fakt, że dużo czasu spędziłam ze słownikiem, nie wszystko zrozumiałam - ale to było niesamowite przełamanie, przestałam się bać i uwolniłam się od tej myśli "najpierw muszę znać wszystkie słowa ze słownika, żeby ciągle nie zaglądać". Zaglądam. Poznaję nowe słowa, zwroty etc. Dlatego myślę, że warto nawet "topornie", ale jednak coś czytać w obcym języku - książki, teksty piosenek, jakieś teksty w Internecie. Z niemieckim mam na przykład ten problem, że przez skupienie się głównie na gramatyce (jest boska) moje słownictwo jest mierne. Rozszerzam je teraz, tłumacząc sobie piosenki jednego z ulubionych zespołów :) Świetna zabawa - i słowa poznane w ten sposób o wiele szybciej wchodzą do głowy, zwłaszcza gdy później zaczynam wyć wraz z muzyką ;)

      Usuń
    2. Przekonuje mnie Twoja argumentacja. Serio :) Angielskiego uczyłam się kiedyś na piosenkach Pink Floyd - nie było jeszcze internetu, więc człowiek jak chciał zrozumieć, to trzeba było samodzielnie, ze słuchu, spisać sobie i tłumaczyć ;) Pamiętam jak później na egzaminie na II-gim roku studiów zaskoczyłam prowadzącą bo użyłam zwrotu comfortably numb ;) a to tytuł właśnie jednej z ich piosenek ;)
      Dobra, podejmuję się - mam na półkach kilka książek, spróbuję przeczytać chociaż jedną z nich :) jak uda mi się przeczytać tę jedną, to spróbuję coś więcej. Na razie optymalnie i racjonalnie jedną.
      Połączę dwa wyzwania przy okazji - bo to też z półek ;)

      Usuń
    3. Jestem z siebie dumna, moja siła perswazyjna jest perswazyjna! :D
      To z całych sił Ci kibicuję - niech się któraś książka w oryginale ucieszy, że zostanie uszczęśliwiona przeczytaniem :)

      (Anglistkę w liceum zarzuciłam raz plikiem tłumaczeń ELO oraz Trzetrzelewskiej i dręczyłam prośbą o wytłumaczenie jakiegoś przenośnego zwrotu, którego nie mogłyśmy rozgryźć).

      Usuń
    4. Dobra, to jeszcze podpowiedz jak zawiesić baner ;)

      Usuń
    5. ja wkleiłam zdjęcie z linkiem do posta w opcjach dodaj gadżet.

      Usuń
    6. Posłużę się wiedzą zdobytą dzięki AnnRK: wklejasz adres obrazka w gadżecie "obraz" w układzie blogu :) Albo jak Agnieszka, w poście.

      Usuń
    7. Agnieszka, ale jako co wkleiłaś? Stronę? Obraz? Strony nie mogę, bo mam to jako wykorzystany gadżet, jako obraz nie wchodzi, a jako dodatek html nie ma adresu..;/

      Usuń
    8. Tak mi przyszło do głowy, że w razie czego do dodatku można dołączyć podpis będący linkiem. Ale dziwne, że obraz nie wchodzi, tu nie powinno chyba być ograniczeń...

      Usuń
    9. Wiesz, może to ja coś źle robię ;/ niby wydaje mi się, że opanowałam obsługę blogspota, ale czasami robi mi takie psikusy ;)

      Usuń
    10. udało się!! :D hi hi
      mała rzecz a cieszy :)

      Usuń
    11. Gratulacje! :) Jasne, że cieszy :)
      (Mnie Blogspot też momentami robi niespodzianki, z reguły przy zamieszczaniu postów - jego ulubione zagranie to niewczytywanie czarnego koloru czcionki).

      Usuń
  2. O, do licha. Cięzka sprawka. Od lat nie czytałam nie miałam okazji czytać dłuższych tekstów w obcych językach...
    No, ale od czego jest wyzwanie?
    Od podejmowania go :)
    Spróbuję zacząć z 3 pozycjami w ciągu roku i do tego będą to rzeczy, które:
    - mam na półce,
    - znam po polsku
    - i mam w razie czego także w tłumaczeniu na polski.
    Sprytne, prawda? A będą to:
    Michaił Bułhakow Master i Margerita
    Fernando Pessoa Livro do desasossego (v. 1-2)
    Agatha Christie Cat among the Pigeons.
    Zawieszam banerek :)
    PS. Ale historia, tego się nie spodziewałam (także po sobie)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyzwania naprawdę zarażają! :)
      Cieszę się, że też je podejmujesz - i dzięki za zawieszenie baneru, może ktoś jeszcze wpadnie w te sidła.
      Ciekawa jestem Twoich wrażeń po porównaniu tłumaczenia polskiego i angielskiego "Mistrza". Pessoa nie znam, natomiast "Cat" to jedna z moich bardziej ulubionych pozycji z Christie (film z Suchetem też był świetny, taki klimatyczny - mglisty, mrocznawy, nieco melancholijny).
      Przemiłego czytania!

      Usuń
    2. Dzięki. Trzymaj za mnie kciuki!
      PS. Bułhakowa będę czytać po rosyjsku, tylko nie wiedziałam, jak użyć cyrylicy w komentarzu :/

      Usuń
    3. Aaa, to w ogóle szacunek i zazdroszczę! (Widzę, że jakoś sobie dopowiedziałam "and" w miejsce "i"). Wobec tego ciekawa jestem porównania oryginału z polskim tłumaczeniem.
      (A rosyjski to jeden z tych języków, których chciałabym się za parę lat zacząć uczyć - tylko najpierw się uporządkuję z językami już zaczętymi).
      Kciuki trzymam mocno :)

      Usuń
  3. Ja też dołączę, ale będę zadowolona jeśli uda mi się choć jedną książkę przeczytać. Mam takową wgraną na tablet i podczytuję po parę stron, żeby się jezyk nie zakurzył. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda przeczytana książka jest sukcesem :) Cieszę się, że też się przyłączasz. A co masz na tablecie?

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, że będę jej miała bardzo dużo :)

      Usuń
  5. Przyłączam się.

    Moje lektury, pięć to dobra liczba:) Nic ambitnego, ale bardzo chciałabym przeczytać:)

    Jennifer Worth:
    • Call the Midwife
    • Shadows of the Workhouse
    • Farewell to the East End
    • In the Midst of Life
    Peter May “The Black House”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło mi powitać :) Nie znam tych książek i autorów, ale mam wrażenie, że ostatni tytuł zapowiada jakiś horror, dobrze kombinuję?
      Udanego czytania!

      Usuń
    2. To kryminal, podobno swietny:)

      Usuń
    3. To jestem ciekawa Twojej recenzji - może też go sobie poszukam :)

      Usuń
  6. To i ja się dołączę:) Mam podobny problem z zakupionymi książkami w oryginale, które zalegają półki i są przesuwane w kolejce do czytania. Okazuje się, że zawsze jest coś pilniejszego lub ciekawszego do czytania. Twoje wyzwanie wymusi na mnie pewną dyscyplinę i dzięki niemu odświeżę trochę już zakurzony, by nie powiedzieć, pokryty rdzą język. Moim ulubionym językiem obcym jest angielski. Uczyłem się przez prawie 10 lat rosyjskiego, ale chyba bym się nie odważył czytania książek w tym języku, chociaż bardzo mnie to kusi... Moja lista będzie się, podobnie jak u Agnieszki, składała z książek. które przeczytałem już po polsku, mam obie wersje językowe, lub tak jak w przypadku "Lolity" czy jeszcze kilku innych, będzie to ponowna lektura w oryginale (z chęcią sobie przypomnę, bo było to dawno temu). Mam nadzieję, że regulamin nie zabrania ponownego czytania przeczytanej już kiedyś książki:).

    Moja lista:

    "Lolita" - Vladimir Nabokov
    "Flaubert's Parrot" - Julian Barnes
    "The Great Gatsby" - F.S.Fitzgerald
    "The New York Trilogy" - Paul Auster
    "Heart of Darkness" - Joseph Conrad
    "A Perfect Spy" - John Le Carre
    "The Power and the Glory" - Graham Green
    "The Man Who Was Thursday" - G.K.Chesterton
    "Secret River" - Kate Grenville

    Lubię liczbę 9:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że kolejna osoba się skusiła :)
      Jasne, nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy włączać do wyzwania czytania w oryginale tego, co się zna z przekładu. W końcu to mimo wszystko czytanie innego tekstu; a poza tym przyjemnie móc porównać cudze tłumaczenie z własnym odczytem-przekładem. Co do powtórek, to czytanie czegoś ponownie i ponownie wydaje mi się zupełnie zrozumiałe i jak najbardziej pełnoprawne wyzwaniowo.
      "Lolitę" też bym chętnie poznała i w oryginale, muszę się kiedyś rozejrzeć za angielską wersją.

      Dziewięć to ładna liczba, więc przyjemnego czytania! :)

      Usuń
    2. 'Przyjemnie móc porównać cudze tłumaczenie z własnym odczytem-przekładem.'
      ...i mamy chyba nowe prawo czytelnicze :)

      Usuń
    3. Racja! Prawo 42.: mam prawo czytać ten sam tekst w oryginale, przekładzie na mój język ojczysty i na wszelkie języki, które jestem w stanie zrozumieć" :)

      Usuń
  7. Witaj! Jestem tu pierwszy raz, znalazłam u Agnieszki informację o tym wyzwaniu, a ja przecież od lat zmuszam się do przeczytania co jakiś czas czegoś "w językach", ktorych mnie uczyli. Nie ejstem najlepsza, ale czasem coś dukam. Teraz wspomnienia wojenne Roalda Dahla.
    Nie wiem, co przeczytam jeszcze, mam spory zbiorek, zobaczę, co będzie łatwe.
    To co robić? Gdzie się zapisać? Gdzie wklejać swoje wrazenia ulotne? Czy to bęzie jakiś blog zbiorowy typu "Rosja w lit" czu klasyka lit. pop.?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. No właśnie, ja w zeszłym roku też wciąż sobie powtarzałam, że przeczytam coś z obcojęzycznej półki, a jednak się nie przypilnowałam. Wyzwanie powinno pomóc nam się dopilnować i poczytać "po innemu".
      Nie będzie to zbiorowy blog, tylko po prostu wyzwanie, jak "Z półki" czy "Czytajmy polską literaturę". Wystarczy, że tu zgłaszasz swój udział, a u siebie zamieścisz obrazek-link. Pisanie recenzji z przeczytanych pozycji nie jest obowiązkowe, ale jeśli będziesz miała ochotę, to podziel się u siebie wrażeniami z tego wyzwaniowego czytania.
      Miłej lektury w oryginale! :)

      Usuń
    2. Dzięki!
      Więc po pierwsze - się zgłaszam! Po drugie - mam nadzieję, że uda mi się zamieścić obrazek i link (nie jestem zbyt techniczna, a do tego ostatnio Blogger mi bryka). To - do roboty!;)

      Usuń
  8. Następne ciekawe wyzwanie ale chyba 24h/dobę to jednak mało ;) Językowo u mnie nie bardzo, uczyłam się 5 lat angielskiego w szkole ale mieliśmy 8 nauczycieli i w końcu nic nas nie uczyli :P Wyzwanie ogromne, ja wybieram jedną książkę na rok - jeszcze nie wiem jaką ale na pewno po angielsku. Czy to też liczy się jako wyzwanie?

    OdpowiedzUsuń