Pies miesiąca: pies lipca


Zaczynając z zupełnie innej beczki: Blogspot okazał się bardziej przyjazny w obsłudze, niż myślałam — zmontowanie sobie szablonu, z którym się dobrze czuję, wcale nie było skomplikowane. Są książki, jestem w domu!
(Uznałam, że zrezygnuję z wpychania fioletowego wszędzie, gdzie się da: nie muszę się aż tak ekshibicjonistycznie obnosić z kolorystycznym dowodem mojej neurotyczności. W końcu są inne barwy poza fioletem — i te inne też lubię — i tu fioletowy pasował jak pięść do nosa — a poza tym nie chodzi o to, bym powielała kolorystykę ze starszego prywatnego blogu. Czerń, biel i odrobina niebieskiego, wrzucone na książkowe tło, dobrze na mnie działają).
Ad rem.

„Pies miesiąca” to świetny pretekst, bym mogła dodatkowo (tak jakbym zamierzała się w ogóle ograniczać...) pisać o moim psie — bo, rzecz jasna, psem miesiąca każdego miesiąca będzie właśnie moje psisko.

Bosman jest pięknym, dużym, niesamowicie kochanym czterolatkiem, skrzyżowaniem wilczura z collie, najwspanialszą na świecie górą czarno-rudego futra na czterech łapach; co chwila robię mu zdjęcia, wysyłam je znajomym, na spotkaniach podtykam ludziom do podziwiania, a w najbliższym czasie zamierzam wydrukować sobie część, oprawić w antyramy i porozwieszać zarówno w domu, jak i w pracy.
Na początku każdego miesiąca wybiorę najlepszą fotografię Bosmana z miesiąca poprzedniego i zamieszczę ją na blogu. Jako osoba kompletnie zwariowana na punkcie własnego psa uważam, że moje kochane maleństwo w pełni zasługuje na takie comiesięczne uhonorowanie. Poza tym może dzięki temu przestanę zamęczać każdego, kto mi nie ucieknie, pokazywaniem na komórce sekwencji takich samych zdjęć, które w najlepszym wypadku różnią się zaledwie szczegółem, a które mogłabym oglądać godzinami w tę i we w tę, no bo przecież mnie się one nie znudzą.

Na dobry początek — pies lipca: Bosman śpiący w swoim ulubionym kącie, czyli przy moim łóżku i koszach z książkami; czasami układa łapy właśnie tak jak tu, jakby biegł, a z boku na dywanie zdążył już zostawić parę kłaczków ze swojego futra.


Podziel się tym:

Comments

6 komentarze:

  1. Ładne psisko, i wielkie. Ja mam trzy koty w domu, miałby co ganiać zwłaszcza, że przydałoby się im nieco ruchu :)
    Nie myślałaś może, aby obrazek dać w nagłówek zamiast tła? Tak tylko pytam :)
    A... i jeszcze jedno. Każdego o to proszę, usuń potwierdzenie obrazkowe w komentarzach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) Fakt, jest wielki, tylko czasami przestaję to widzieć, bo dla mnie to moje słodkie maleństwo. Na koty (o ile nie wkraczają na jego teren, czyli do ogrodu) Bosman reaguje spokojnie, więc nie wiem, czy kociska tak by przy nim ganiały. Swoją drogą, trzy własne koty, to wspaniałe :)
    W tym szablonie nie byłam w stanie znaleźć oddzielenia nagłówka od tła - tutaj chyba jest to połączone i daje wyłącznie tło. W gruncie rzeczy podoba mi się tak, posty suną po półkach z książkami.
    O, mam to diabelstwo włączone? Nie wiedziałam, widać jest w ustawieniach domyślnych. Dzięki za zwrócenie uwagi, też tego nie cierpię, zaraz poszukam wyłącznika.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, Ome, słyszałam, że mam Ci zrobić szablon! XD
    Tylko nie wiem, gdzie i w jakim stylu, i co ma się na nim znajdować. Zaznaczam również, że moje umiejętności też są ograniczone i po jakieś wyklejanki fotoszopowe zapraszam do dante z Wesołego Wisielca, ja potrafię szczątkowo obsłużyć się gimpem, na poziomie zabójczym - paintem i generalnie raczej robię wszystko manualnie niż sposobami. Potrafię coś sklecić i dobrać, ale na raczej podstawowym poziomie; bardziej stawiam na pomysł i wykorzystanie obrazka niż na moje umiejętności jako grafika komputerowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, jakbyś była miła przenieść dalsze szablonowe dywagacje, jeśli będziesz zainteresowana, na mojego mejla: domaszka@vp.pl

      Usuń
    2. Dzięki, właśnie Ci odpisałam :)

      Usuń
    3. Smirek jest zbyt skromny i tyle...

      Usuń